Archiwum 15 grudnia 2005


gru 15 2005 I don't care if you don't care
Komentarze: 5

'Najpiękniejsze chwile przychodzą niezapowiedziane'- Stwierdzenie tak prawdziwe jak matematyka. Aczkolwiek matematyka nie ma tu nic do rzeczy, bo ta jest prosta, jasna i zawsze taka sama. Moje życie nie. Moje uczucia nie! Znowu notka o tym samym. Przelewanie uczucia na papier, jednak dawno już tego nie robiłam przynajmniej nie tutaj. A chcę stwierdzić, że moje życie niby teraz stoi w miejscu, pozorna nuda przytłacza. W głowie kotłuje się mimo to niemiłosiernie. Czy powinnam myśleć nad tym co chce napisać, uczyć się formułować myśli? Myślę, że po prostu powinnam pisać... a.. chyba już nie umiem. 'Na naukę nigdy nie jest za późno' to fakt, ale czasami zwyczajnie brakuje czasu. Dla równowagi słów, chcę stwierdzić, że nie znoszę tego całego wyścigu szczurów, karierowiczów robiących wszystko żeby być wyżej niż inni, zatracający własną osobowość dla pracy, dla pieniędzy, dla sławy.. Gdzie tu miejsce na osobisty LOT w górę? Ja tak nie mogę, ja tak nie chcę. I.. heh.. kilka ludzi ostatnio sprawia, że nie czuję się najlepiej. Może nawet nie tyle, że się zawiodłam, ale.. brak, brak, brak. A najlepszy teledysk jaki widziałam wprowadza w stan pięknej psychodeli. O ile tak owa istnieje. Daje mi w każdym razie więcej czegokolwiek niż ktokolwiek i cokolwiek, przynajmniej w sensie wypełnienia duchowego. Nie czuję wtedy się szczęśliwa, czuję, że nie mogę myśleć o niczym innym, bo gdy zamykam oczy, umysł sam bez mojej pomocy tworzy obrazy, które doprowadzają mnie do płaczu i okropnej wśiekłości na mnie samą, bo mogę, a nie robię. Idiotka, ale potrzebująca tego co tam jest. Nawet bardzo, nie chcę mi się tłumaczyć, bo po co? Kto będzie chciał ten zapyta. Oby tylko nie zajeździć. No i w tym momencie przeszła mi już ochota na pisanie. Nagle przyszła i nagle odeszła... Ale czy to znaczy, że należy się poddawać, a może tu nie chodzi o poddawanie tylko o to żeby nie zmuszać się do czegoś? Nieważne... Chciałabym w ciągu 10 minut się spakować i.. pojechać.. przed siebie. Z dala od schematów, mechanicznego życia i... nieprzeżywania go. Dlaczego tego nie robię, mimo że wiem że powinnam? Bo... jestem chyba zbyt zgorzkniała, zbyt samolubna i przestraszona. Marzenia istnieją, ale do wypełniania ich trzeba mieć więcej odwagi niż do czegokolwiek innego. Mało zrozumie? Nie dziwię się, nie starałam się o to nawet. Przedstawiałam skrótowo. Tylko po to żeby odcedzić myśli, którymi nie umiem się odciążyć, podzielić... Może byłoby łatwiej. Ale kiedy zaczynam, mój umysł tworzy pojedyńcze słowa.. język się wiąże i nie mogę mówić. Wstyd mi. Dziwnie, mój światopogląd nie zmienia się, mimo że obiecywaliście mi to.... Zmieni się jeszcze? To się okaże, jedyne czego pragnę to to, abym umiała go praktykować, w KAŻDYM szczególe. Żegnam i nic więcej już nie napiszę, nie teraz.

KoRnie

czarownica9 : :